Sądecczyzna, Podhale i Spisz

Kontynuując wiosenne przygotowania do sezonu kolarskiego czas na następną część Polskiego Calpe czyli Beskidy, Spisz i Podhale. Trasa stosunkowo płaska, ale jednak w górach, do tego dwa większe podjazdy i kilka mniejszych, interwałowych, a przy okazji dystans nie mniejszy niż 100 km, oczywiście z widokiem? Przełęcz Knurowska pomyślałem sobie dzień wcześniej. Niby stosunkowo nie dawno tam byłem, ale fajna trasa, więc czemu nie. Wszystko idealne pasuje, a więc wpisuje się więc doskonale w plan obozu przygotowawczego 😉

Raczej nie zdarza mi się wstawać wcześnie. Zazwyczaj wracam z pracy pomiędzy 24, a 2 w nocy i po kilku latach organizm przyzwyczaił się do nie wybudzania się przed 9 rano.

Budzik zadzwonił około 6:31, a lewa noga nie mogła uwierzyć, że prawa już układa się na podłodze. Dlaczego? Cóż, każdy kto choć raz usłyszał zadnie „co z tego, że mamy urlop, jak ty cały dzień spędzasz na rowerze” zrozumie motywację… 😉

Spacer z psem i owsianka do garnka.

Niestety poranki na przełomie marca i kwietnia nie należą jeszcze do najcieplejszych. Świetnie, że prognozy mówią o tym, że w ciągu dnia temperatura ma podskoczyć do 20 stopni, ale aktualne 8 wygląda mało zachęcająco na krótkie spodenki. Wygrała jednak opcja lepiej teraz trochę pomarznąć, niż później się gotować.

Etap 5. Brzezna – Krościenko nad Dunajcem – Przełęcz Knurowska – Łącko – Brzezna

114 km stosunkowo łatwej trasy z widokiem.

Zimno, zimno, zimno! Kiedy Twój trening rozpoczyna się od zjazdu z górki, to dość oczywiste jest, że musi zakończyć podjazdem, ale o tym później. Tak więc zjazd z górki, podczas którego bez pedałowania spokojnie rozpędzasz się do 70 km/h i tak fruniesz sobie przez ponad kilometr nie do końca przyjemna opcja przy wspomnianej temperaturze. Ogólnie początkowe 20 kilometrów to ciągłe próby przekonania organizmu, że później będzie cieplej.

Z Brzeznej w prawo i przez Gostwicę i Podegrodzie do Naszacowic. Dalej Droga w kierunku Krościenka nad Dunajcem i na początek taki widok

dolina dunajca przehyba

Dolina Dunajca. W większej części krajobraz właściwie niezmienny. Po prawej góra, po lewej rzeka i prawie 40 km płaskiej „rozpędówki” do Krościenka. Z każdym kolejnym kilometrem już jednak co raz bardziej „pachnie górami”.

dolina dunajca kadcza

Na granicy Jazowska i Maszkowic osada doskonale znana każdemu mieszkańcowi Sądecczyzny. Jako ciekawostkę historyczną warto dodać, że na tym szlaku znajdują się 4 (do tej pory) odkryte grody z czasów przedchrześcijańskich (2 w Podegrodziu, jeden w Naszacowicach i jeden w Maszkowicach). Zwłaszcza odkrycie tego w Maszkowicach wzbudziło dużą sensację. Jak wykazują badania archeologiczne gród zbudowany na Górze Zyndrama liczy sobie prawie 4,000 lat i jest jednym z najstarszych w tej części Europy. Po więcej szczegółów odsyłam do bardzo ciekawego artykułu.

maszkowice góra zyndrama

Sady i jeszcze więcej sadów. Ziemia Łącka. Światowa stolica śliwowicy i jedne z najpiękniejszych wsi pogórza.

Zbiegają się tu również granice powiatów: nowosądeckiego, limanowskiego i nowotarskiego. Ziemie Górali Łąckich obejmują tereny, na którym stykają się trzy rozległe pasma górskie: Beskidu Wyspowego, Beskidu Sądeckiego i Gorców.

łącko

Prawdziwe góry zaczynają się za Krościenkiem. Tym razem wybrałem opcję prostszą, bo w planie była tylko Przełęcz Knurowska. Zanim jednak ona, to wcześniej Przełęcz Snozka. Niezbyt wymagający podjazd o długości 8,3 km rozpoczynający się w Krościenku, a kończący szczytem w Snozkiej Krośnicy i nagrodą w postaci takich pejzaży

tatry

jezioro czorsztyńskie

Jezioro Czorsztyńskie, Spisz i Niedzica podziwiane tym razem tylko z drogi 969. Był plan, żeby tam za kilka godzin wrócić, więc kierowałem się dalej prosto, aż do Furmańca i skrętu na Ochotnicę. Rodzinne tereny Katarzyny Niewiadomej. Podhalańskie łąki, lasy i oczywiście góry. Dawno, dawno tamu był organizowany tymi szlakami amatorski wyścig kolarski. Nie jestem w stanie przypomnieć sobie ile to było lat temu (jakieś 12 albo 13). Na pewno brałem w nim udział. Szukałem też jakichś informacji na ten temat, żeby przypomnieć sobie jego trasę, ale niestety niczego nie znalazłem w meandrach internetów. Szkoda, bo niesamowite okolice. I podjazd pod Knurowską też niczego sobie. Dla odważnych amatorów okazja do zmierzenia się z nim już niedługo, bo 19 maja podczas Nowy Targ Road Challenge, tak więc czas szykować nogę 🙂

przełęcz knurowska

ochotnica górna

Z Ochotnicy Górnej szybki zjazd do Dolnej. Robiąc zdjęcia raczej staram się nie zatrzymywać, a w tym wypadku prędkość była trochę za duża, a droga wąska i kręta, więc niestety fotorelacja nie okazała się udana.

przełęcz knurowska

Powrót częściowo tą samą drogą. Na dobre zakończenie górskiej przejażdżki z widokiem mała dokładka przez Góry Gostwickie i kolejny z mało popularnych morderczych podjazdów Małopolski. Niby tylko 1,5 km, a średnie nachylenie 8%, ale w najbardziej stromym punkcie podjazdu 26,7% nachylenia. Takie niepozorne Beskidy 😉

brzezna

Spisz i Niedzica tym razem nie na rowerze. I chociaż w Niedzicy byłem już co najmniej kilkanaście razy, to zamek zwiedzałem tylko raz, sto lat temu z rodzicami. Zabrałem więc dziewczynę i wyruszyliśmy w dobrze już znanym kierunku. Dla tych, którzy jeszcze nie mieli okazji się tam wybrać wrzucam kilka zdjęć. Jedyna pamiątka, bo zwiedzić nam też się nie udało. Do 1 maja zamek i muzeum otwarte są tylko do 16. Na pocieszenie pozostała więc kawa i przechadzka przez zaporę, a na przyszłość nauka, żeby wcześniej sprawdzić godzinny otwarcia! 😉

niedzica zamek spisz

niedzica zamek

niedzica zamek dziedziniec

zapora w czorsztynie

Pin It on Pinterest

Share This