Dlaczego tak? Cóż. Gravel to, jak wiadomo, taki rower szosowy w wersji hard i przełajowy w opcji light. Stworzony do jazdy po raczej twardej nawierzchni. Miewa jednak tendencje do autodestrukcji i lubi zmuszać kolarza do ćwiczenia mniej lub bardziej kontrolowanych upadków oraz podbiegów z balastem. Kilka miesięcy temu stałem się szczęśliwym posiadaczem modelu z logo konkurencji Scotta, który szczerze mówiąc nie wiem, czy wytrzymał by sprawdzane tutaj połączenie atrakcji. Testówki, jak wiadomo, są po to, żeby je sprawdzać 🙂 W założeniu Speedster nie miał mieć lekko. Szybko mi się jednak odwdzięczył i cierpieliśmy razem… Scott Speedster Gravel 10 Disc to złośliwa bestia, która w pierwszym odczuciu zapowiada bardziej konieczność leniwej jazdy bulwarami, niż możliwość tonięcia w błocie po szyję z bananem na twarzy. Ten rower naprawdę potrafi zaskoczyć!

Rower do wszystkiego, to rower…

Podobno moda na gravele ma minąć tak szybko, jak przyszła. Czy tak będzie? Jak zawsze – życie pokaże. Na razie, bez dwóch zdań, gravele cieszą się ogromną popularnością. Pisałem o tym po wizycie na Kielce Bike Expo, a teraz te zapowiedzi zaczynają się sprawdzać. Tylko wśród moich znajomych każdy szosowiec, albo ma, albo przynajmniej chciałby mieć/rozważa inwestycję w błotolubną szosę.

scott speedster 10 gravel disc test roweru uniwersalnego

Scott Speedster Gravel 10 Disc.

Jaki Speedster jest, każdy widzi. Nie powala na kolana ekstrawagancką konstrukcją ramy, nie wypala oczu neonowymi kolorami. Zapewne też zniknie w tłumie, ale z całą pewnością spodoba się każdemu, kto lubi klasycznie wyglądające rowery w malowaniu nie zmuszającym do codziennego mycia. Jest, jak na Scotta przystało, klasyczny, ale w bardzo pozytywnym sensie. Co poza tym? Zestaw komponentów dających w konsekwencji bardzo przyjemną całość, które w teorii wyglądają tak:

  • aluminiowa rama o komfortowe geometrii endurance

  • karbonowy widelec

  • pełna grupa Shimano 105

  • 22 przełożenia – blat 50/34 i kaseta 11/32

  • hydrauliczne hamulce tarczowe Shimano BR-RS505 (160mm)

  • obręcze Syncros Race 24 Disc

  • opony Schwalbe G-One Allround 700x35C

  • waga 10,1 kg

W praktyce? Po kolei.

scott speedster gravel disc 10 test kraków windsport

Etap 1 – serwis rowerowy.

Odebrałem go we wtorkowe popołudnie ze sklepu Windsport, gdzie czekał już na mnie pięknie złożony przez panów z serwisu, którzy przy okazji wszystko wyregulowali i ustawili. Nie spodziewałem się, że do testów dostanę zupełnie nowy rower, ale w tym roku Mikołaj widocznie postanowił przyjść do mnie trochę wcześniej. Tutaj z góry przepraszam wszystkich, którzy będą jeździć na nim po mnie. Niestety pogoda nie wybiera, a test w ciężkich warunkach jest w mojej opinii najbardziej miarodajny 😉

Etap 2 – bike fitting.

Czasy, kiedy odbierałeś rower do testów ze sklepu i pół dnia ustawiałeś go pod siebie chyba właśnie przeszły do lamusa. No bo jeśli dostajesz propozycję zrobienia sobie profesjonalnego bike fittingu za darmo, to szkoda nie skorzystać 😉 W przypadku roweru, który ma należeć do Ciebie tylko przez kilka dni informacje dotyczące konieczności wymiany mostka na dłuższy, czy zamiany siodła na węższe są raczej mało praktyczne, ale na pewno dobrze mieć taką świadomość przy zakupie roweru. Możliwie idealne ustawienie testowanego przeze mnie Speedstera w oparciu o te części, które były na pewno oszczędziło mi jednak co najmniej kilku poprawek w czasie jazdy.

bikefitting scott windsport kraków

Etap 3- jak dzik w żołędzie.

A więc… OGIEŃ! Dzień wcześniej padało, w „dzień sądu” dla Speedstera z rana był delikatny mróz, później temperatura delikatnie się podniosła i nawet próbowało przebijać się słońce. Warunki doskonałe, bo cóż jest przyjemniejszego od porannej kąpieli w błocie?

Zanim dotarłem do lasu kilka kilometrów asfaltem wzdłuż Wisły i na Błonia. Na takim dystansie opony o szerokości 35 mm nawet nie przeszkadzały, mimo całkiem niskiego ciśnienia (niecałe 3 bary). 22 przełożenia? Jak do tej pory fajnie, bo dzięki temu jazda Speedsterem nie bardzo różni się od treningu na szosie. W tej historii nie o jazdę po szosach jednak chodziło! Prawdziwa zabawa zaczęła się na Błoniach, gdzie ponad kilometr mokrej łąki mocno rozochocił Speedstera.

Na wałach wzdłuż Rudawy i dalej, w drodze do Lasu Wolskiego pojawia się trochę szutru, więc oblepiony błotem gravel w końcu mógł sprawdzić się w naturalnym środowisku. Dużym zaskoczeniem byłoby, gdyby tutaj nie chciał najlepiej współpracować. Dzięki oponom Schwalbe G-One Allround na szutrowej nawierzchni rower toczy się na prawdę lekko, a dzięki specjalnemu bieżnikowi dobrze trzyma się nawet na mokrych, nieco większych kamieniach.

W lesie Speedster skapitulował. Oczywiście, żeby nie było, nie od razu. Bardzo dzielnie walczył z liśćmi i błotem na mniej wymagających ścieżkach. Mokry zjazd niebieskim szlakiem też go szczególnie nie przestraszył. Schody zaczęły się wtedy, gdy podobnie stromą i krętą ścieżką trzeba było zacząć się wspinać. Tutaj gravelowe opony musiały wywiesić białą flagę. Drobny bieżnik, idealnie zalepiony wszystkim, z czym próbował walczyć, w żaden sposób nie chciał złapać trwałego konaku z podłożem, podczas prób wspinaczki nawet pod niewielkie wzniesienia. W końcu więc mogłem poczuć się jak na trasie CX i z rowerem na ramieniu podbiegałem pod kolejne pagórki, ćwicząc przy okazji szybką ewakuację z roweru, który nagle staje w miejscu z kołami do połowy utopionymi w błocie.

Speedster Gravel 10 Disc – po co Ci taki rower?

scott speeder gravel 10 disc

Po pierwsze – dla dobrej zabawy.

To niesamowicie uniwersalna maszyna. Idealnie radzi sobie wszędzie tam, gdzie ma sobie radzić. No bo umówmy się, że tyranie go ciemnych zakamarkach Lasu Wolskiego, z pokonaniem których miałby problemy nawet niezłej klasy full, na dedykowanych do takiej jazdy oponach, nie było najlepszym pomysłem. W tym szaleństwie była oczywiście metoda, która potwierdziła, że ten rower jest naprawdę stworzony do zadań specjalnych. Gdyby wymienić mu gumy na typowo przełajowe w terenie mógłby naprawdę dużo zyskać.

Po drugie – dla satysfakcji.

Możesz na nim pojechać w zasadzie wszędzie. Choć wiadomo, jak to wszędzie wygląda w praktyce i że powinno być raczej w cudzysłowie. Speddster to z całą pewnością kolejny z dumnych przedstawicieli udanych rowerów na jesienno-zimowe treningi. Śnieg, deszcz czy mniej wymagające ścieżki nie są dla niego żadnym wyzwaniem. Waży tylko 10 kg. Hamuje. Jest na tyle dobrze złożony, że nie będziesz musiał wstydzić się przed kolegami, a po treningu w ciężkich warunkach serwis nie będzie zajmował więcej czasu, niż jazda. Ma też na tyle przystępną cenę, że w konsekwencji nie wyniesie wiele więcej niż naprawa szosy po ambitnie spędzonej na ulicach zimie.

scott speedster 10 gravel disc test

Podsumowując.

Po kilku godzinach spędzonych ze Speedsterem Gravel 10 Disc (swoją drogą nazwy nowych rowerów na tarczach wymawia się prawie tak długo, jak przedstawiało się władców Polski w czasach Jagiellonów…) w bardzo różnych warunkach stwierdzam, że chciałbym go mieć na stałe. Z jednym małym ale. Nie widzę sensu montowania 2 blatów do rowerów dedykowanych błotnym wojażom. Wiem, że segment graveli „na każdą kieszeń” ma być maksymalnie uniwersalny, a rodzina Speedster jest nastawiona na kolarzy ceniących bardziej komfort, niż sportowe wrażenia. Po prostu moim zadaniem przełożenie 42 x 11/42 jest optymalnym rozwiązaniem dla graveli. Choćby z tego względu, że po godzinie jazdy, jak chcemy wrzucić na dużą tarczę, nie zatrzymywać się, żeby przednią przerzutkę odgrzebać ze wszystkiego, co się do niej przykleiło. Poza tym rower jest naprawdę świetny i ma wszystkie cechy porządnego gravela. Nie kosztuje za dużo, jeździ się na nim bardzo wygodnie, jest złożony na dobrym osprzęcie, ma bezwzględnie działające hamulce (z czym niestety bywa różnie) i nie marudzi bez względu na wszystko. Jest też zdecydowanie jedną z najciekawszych propozycji w segmentach: rower zimowy dla kolarza szosowego i uniwersalna szosa dla miłośnika rowerowych podróży.

Pin It on Pinterest

Share This