Strefa bufetu – proste przepisy na menu kolarza. Co więc jeść żeby noga dobrze podawała? Uprzedzam, że tu nie znajdziesz kolejnej złotej rady. Nie jest to też w żadnym razie poradnik dietetyczny, bo aby taki stworzyć nie mam ani kompetencji, ani fachowej wiedzy. W Strefie bufetu zbieramy i zamieszczamy, naszym zdaniem, najciekawsze przepisy na szybkie, proste, zdrowe i wartościowe posiłki, które po prostu mogą być atrakcyjne dla kolarzy. Jeśli więc znudził Ci się ryż z kurczakiem i zastanawiasz się co zjeść po treningu sprawdź co mamy!

Kolarska dieta.

Każdy wie, że w największym skrócie kolarstwo opiera się na nierozerwalnym trójpodziale: odpowiednia dieta, regularne treningi i odpoczynek. Wiadomo – proza życia lubi mieszać nawet w najlepszych planach treningowych, a z właściwą regeneracją też bywa różnie przy łączeniu treningów z codziennością. Na dietę mamy chyba największy wpływ. Jeśli „jesteś tym co jesz” to my jesteśmy mieszanką makaronów, owsianki, warzyw i żeli energetycznych… Jak te składniki komponować, żeby nie było nudno, żeby było smacznie, szybko i przy okazji sensownie?

Na temat kolarskiej diety stworzono już z milion poradników, które w jakiejś części każdy z nas przeczytał, poznał, a na pewno o nich słyszał. Powstało wiele ciekawych artykułów. Ogólne zasady każdy zna. Lekkie, najlepiej zdrowe potrawy, bogate we wszystko, co może się nam przydać.

Węgle węgle, jeszcze więcej węgli i białko. Normalni ludzie, tzn. ta cała reszta, która nie spędza na rowerze większości wolnego czasu 😉 potrzebuje dziennie około 2500 kcal. My przed zawodami lub ciężkimi treningami ca najmniej drugie tyle, a w ekstremalnych przypadkach nawet i czterokrotność, czyli jedyne 10.000 kalorii. Każdy ma oczywiście indywidualne zapotrzebowanie, wynikające z wielu czynników. Najprościej odpowiednio dla siebie ustalić je u dietetyka. Można też próbować na własną rękę, ale ta metoda jest zdecydowanie bardziej czasochłonna i nie każdemu będzie odpowiadać.

Ja w sezonie, w zależności od treningu, utrzymuje poziom pomiędzy 3, a 5 tys. kalorii dziennie. Wbrew pozorom to żadne wyzwanie i w gruncie rzeczy bardzo przyjemne zajęcie. Może brzmi groźnie, ale skoro godzina spokojnej jazdy na rowerze (z prędkością 16-20 km/h) jest wydatkiem energetycznym na poziomie 500 kcal, to przy nieco większej intensywności kalorie także szybciej uciekają. Posługując się najbardziej banalnym przykładem może to być tylko od 8 do 15 pączków w ciągu dnia, a z tym chyba każdy by sobie poradził. Przed zawodami wskakuję nawet na 7.000, a więc w sumie przez większą część dnia jem. Tu poprzeczka zawieszona jest wyżej, bo taką ilość kalorii dostarczają np.: 2,6 kg stejka wołowego (siła!), 2,2 kg frytek, 194 pomidory, albo 3500 Tic-Taców… Można oczywiście mieszać w dowolnych konfiguracjach 🙂

Kolarstwo amatorskie od kuchni.

Nie jesteśmy zawodowcami i często sami dla siebie musimy stać się serwisantem, trenerem, masażystą i dietetykiem w jednym. Dużo szukamy, czytamy, pytamy, żeby posiąść wiedzę absolutną, a przynajmniej, żeby było o czym pogadać z tymi, co już mają bardziej wytopione łydy.

Sport amatorski jest w zdecydowanie mniejszym stopniu obwarowany ścisłymi wymogami z gatunku „to musisz, a tego absolutnie nie możesz”. Wolno nam więcej i ta wolność jest chyba najpiękniejsza, bo chociaż trening musi zostać odbyty, to dlatego, że chcesz, a nie musisz. Bawimy się w kolarstwo na tyle serio, na ile pozwalają portfel, czas i nasze drugie połówki, które po jakimś czasie albo zaczynają to akceptować i same wpadają w ten wir, albo… nie brnijmy dalej 😉

Każdy z nas wie, że odpowiednia dieta to podstawa sensownych treningów. Ten artykuł to koleżeńskie zaproszenie dla tych, którzy szukają pomysłu na szybkie w przygotowaniu i wartościowe przed-treningowe śniadanie, czwartkowy obiad i regeneracyjną kolację. Bajkopisarz to strona o kolarstwie amatorskim i o wszystkim, co z tym związane, a jedzenie to całkiem ważny element kolarskiej subkultury. W poszukiwaniu najlepszych kolarskich smaczków przekopaliśmy prawie całe internety. Każda z propozycji przeszła wymagające i niezwykle surowe testy. Teraz po prostu chcemy się podzielić, podpowiedzieć i zapytać o opinię.

Zapraszamy do śledzenia Strefy bufetu – naszych i nie naszych, ale bardo smacznych, przetestowanych na własnej skórze propozycji.

Pin It on Pinterest

Share This