Trzy etapy, 229 kilometrów i 3365 metrów w pionie. Wielkie emocje i najbardziej profesjonalny amatorski wyścig rozegrany w najpiękniejszym regionie Polski. Wyzwanie, które podjęło 163 kolarzy i zwycięzca, na którego nie było mocnych. Nowy Targ Road Challenge 2017 w skrócie.

mapa wyścigu nowy targ road challenge

Etap 1. |19.05.2017 | ITT Knurów-Ochotnica

Czasówka. No super… Dobrze, że pod górę, ale to jednak ciągle czasówka. Nie lubię jazdy indywidualnej. I to nawet nie dlatego, że na ostatnich wyścigach ćwiczę ją regularnie, goniąc grupę po zjeździe, ale jakoś po prostu nie przepadam za tym rodzajem kolarskiej rywalizacji. Cel w sumie prosty – dać z siebie wszystko i przyjechać z jak najmniejszą stratą.

przełęcz knurowska

7,3 km. Mało? To wpadnij za rok i sam spróbuj 😉 Strażak, z którym rozmawiałem chwilę po zaparkowaniu auta przed OSP w Knurowie mówił, że strasznie nam współczuje tej wspinaczki, że pod taką górę traktor ledwo jedzie, a co dopiero rower… skoro jednak jestem swój, bo spod Sącza, to muszę to wygrać 🙂

nowy targ road challenge numer startowy

Na miejsce przyjechałem trochę za wcześnie, bo po 13, ale dzięki temu dostałem VIP miejsce w cieniu. Lista startowa została ułożona według nazwisk, więc trafił mi się dopiero 126-ty numer i wyjazd na trasę o 16:12 i 30 sekund. Czas jednak wściekle szybko mijał i z każdą chwilą pojawiało się co raz więcej zawodników, a mała podhalańska miejscowość na kilka godzin zamieniła się w Polską stolicę kolarstwa. Najliczniejsza reprezentacja z Nowotarskiego Klubu Kolarskiego, co nie dziwi, bo byli u siebie. Z Krakowa Gatta Bike RS i 72D oraz kilku mniej lub bardziej zrzeszonych zawodników. Znajomi i znajomi znajomych, których spotyka się regularnie na startach lokalnych zawodów. Z roku na rok co raz większa ta kolarska rodzina. Nowotarskie Wyzwanie przyciągnęło jednak ochotników nie tylko z Małopolski, ale i chyba wszystkich pozostałych województw. Biorąc pod uwagę, że to dopiero druga edycja wyścigu, prognozy na przyszłość są bardzo interesujące.

nowy targ road challenge jazda indywidualna na czas

123, 124, 125… Rozgrzewka ciut mi się przeciągnęła. Dzięki temu nie miałem czasu na nerwy przed startem. Przyjechałem akurat, jak ruszał zawodnik z numerem 124, a pani wyczytująca listę wzywała koleje numery i pewnie mój już kilka razy wcześniej 😉 Mam nadzieję, że Pan z nr 125 nie obraził się za zdjęcie. Ruszył. 20, 10, 5, START. Blat i 3 z tyłu od początku. Tętno pewnie z 200, ale przecież nie mam pulsometru, więc co za różnica. Najtrudniejszy w tym podjeździe jest pierwszy kilometr. Później stromizna się stabilizuje i góra robi się bardzo przyjemna. Zawzięcie goniłem zawodnika, który wystartował przede mną. Przed końcem podjazdu udało się go wyprzedzić, udało się też nie zostać wyprzedzonym przez tego, który startował po mnie. Na zjeździe nie wypadłem z zakrętu i w całości dotarłem do mety. Wynik bez tragedii – 6 w M1 i 33 Open.

Etap 2. |20.05.2017| Dwie górskie pętle z Dursztyna przez Sromowce i fragment Słowacji.

 

drugi etap nowy targ road challenge

 

117,4 km i 1818 m w pionie. Wartości w sumie niepozorne, ale dały się we znaki. Początek etapu w zasadzie leniwy. Równe, w miarę spokojne tempo. Cytując słowa usłyszane od któregoś zawodnika z peletonu, streszczającemu ubiegłoroczny etap „przez pierwsze 40 km będzie można sobie żarty opowiadać, dopiero potem się zacznie”. No i się zaczęło. Trochę szybciej niż po 40 km, ale pierwsze skoki bez większego polotu. Grupa lidera miała pilnować uciekinierów i skutecznie im się to udawało. Do pierwszego podjazdu długi peleton wił się po wąskich i krętych ulicach. Na pierwszym podjeździe może 40-tu zawodników wytrzymało tempo w czołowej grupie, ale po zjeździe znów wszystko się zjechało.

Kolejne podjazdy wyglądały podobnie i dopiero na przedostatniej hopie urwał się Tomana razem z kilkoma innymi zawodnikami. Z peletonu zostały już strzępy, a kolejni kolarze przegrywali z własnymi organizmami. Po zjeździe, na którym liczniki pokazywały wartości przekraczające 80 km/h chwila płaskiego, ale już na pełnym gazie i ten najtrudniejszy, bo ostatni podjazd do mety. Na świeżo ta góra nie byłaby taka groźna. 4 kilometry końcowej wspinaczki po wcześniejszej walce o utrzymanie się w czubie każdemu dały się jednak mocno we znaki. Zostało nas kilkunastu, szły bardzo mocne zmiany. Nikt już raczej nie kalkulował, zwycięzcy odjechali, a my walczyliśmy o jak najmniejszą stratę. Początek podjazdu i skurcz obu nóg. Tak mocny, że nogi mi się zatrzymały, a grupa odjechała. Gdyby ta góra miała jeszcze z 2-3 km pewnie bym do nich doskoczył. Niestety. Walka o etapowe podium w kategorii wiekowej skończyła się na 5 miejscu i 21 Open. Szkoda, bo była realna szansa na więcej.

drugi etap nowy targ road challenge dursztyn

Etap 3. | 21.05.2017| Klasyk w okolicach Nowego Targu. 2 małe i 4 duże pętle.

 

nowy targ road challenge etap 3

 

103,2 km i 1005 m w pionie. Jak przystało na klasyk tempo bardzo wysokie. Chociaż wydawało się, że start ostry i dwie pierwsze, małe rundy przy wyjeździe z Nowego Targu porwały peleton w Długopolu, na sporym kawałku płaskiej trasy, znów wspólnie jechała cała grupa. Lider oszczędzał nogę na ostatnie kilometry, ale po tym początkowym, małym trzęsieniu ziemi, wszystko się jakby uspokoiło. Rozprężenie doskonale wykorzystali Krzysztof Tracz i Marcin Ziemianek z ekipy Veloart, którzy… po prostu sobie odjechali. Doskoczyło do nich trzech, albo czterech śmiałków i już na drugim dużym okrążeniu ucieczka miała minutę i pięć sekund przewagi. Rozpędzony peleton dublował kolejnych zawodników na rundach, ale z przodu nie wiele się działo.

Grupa rwała się i zjeżdżała, a na drugim okrążenie ucieczka nadrobiła kolejne 25 sekund do swojej przewagi. Po zjeździe z trzeciej premii górskiej, na wąskiej, krętej i mokrej drodze pierwsza i na szczęście jedyna kraksa. Ucierpiało trzech zawodników, a reszta jakimś cudem wyhamowała i/lub ominęła wypadek. Groźnie wyglądało, ale na szczęście bez poważniejszych konsekwencji. Na czwartej pętli zaczęło się czarowanie, ale kiedy pan stojący ze stoperem przy trasie krzyczał, że ucieczka ma 2 i pół minuty przewagi wydawało się, że są już poza zasięgiem. Piotr Tomana raczej nie należy do ludzi, którzy odpuszczają i wziął ostatecznie sprawy w swoje ręce. Na ostatnim podjeździe narzucił tempo, którego nie wytrzymała już większość i ruszył w pogoń za żółtą koszulką lidera NTRC. Dojechał siódmy i aż do ogłoszenia oficjalnych wyników nie miał pewności czy utrzymał prowadzenie. Tracz i Ziemianek dotarli do mety z niewielką przewagą, ale ich akcja bardzo się opłaciła. Moje harce tego dnia zakończyły się 8 miejscem w kategorii i 32 open.

Nowy Targ Road Challenge 2017 – solidna lekcja kolarstwa.

 

nowy targ road challenge 2017

Ostatecznie 4 miejsce w kategorii M1 i 17 w generalce . Nie mogę powiedzieć, że nie jestem zadowolony, bo musiał bym skłamać. Jechałem na te zawody bez większego przekonania, z formą zdecydowanie poniżej oczekiwań. Miejsce mogło by być lepsze, ale ambicja przegrała z aktualnym możliwościami. Pojechałem na tyle, na ile było mnie aktualnie stać. Nie odpuściłem nawet na moment i walczyłem za każdym razem do końca. Praktycznie cały czas utrzymywałem się w czubie i pracowałem jak inni. Pod tym względem na pewno muszę być zadowolony. Niesamowite doświadczenie na przyszłość i zabawa lepsza niż na Ibizie 😉

finał nowy targ road challenge 2017

Albo grubo, albo wcale – kilka słów o organizacji NTRC.

Trzy dni w czyśćcu, do którego już dziś chciałbym wrócić znowu. Trzy dni, które pozawalają każdemu amatorowi choć na chwilę, przez dziurkę od klucza, zobaczyć to wymarzone kolarskie niebo profesjonalnego ścigania i poczuć piekło trudów rywalizacji.

Wyścig, który pisze swoją własną historię i wprowadza nową jakość kolarstwa amatorskiego w Polsce. Po zeszłorocznym Tatra Road Race myślałem, że nie da się lepiej zorganizować amatorskiego wyścigu. Poziomem tamtego wszyscy byli niesamowicie zaskoczeni, bo po dziesiątkach różnie zabezpieczonych zawodów kolarskich nagle coś na tak kosmicznym poziomie. Po tym, co zobaczyłem 19, 20 i 21 maja zmieniłem zdanie, bo na NTRC pomysłodawcy mieli trzy razy trudniejsze zadanie.

Piekielna rywalizacja? A może jeszcze trudniej? Może Hard as hell? Odważysz się spróbować? 🙂

Pin It on Pinterest

Share This