Kielce Bike-Expo 2017

Kielce Bike-Expo 2017 – VIII międzynarodowe targi rowerowe. Zjechali się ludzie z 12 krajów, żeby na świętokrzyskiej ziemi wystawić swoje wymyślne stragany. 11 hektarów podzielonych na 7 hal pomieściło 250 wystawców, niezliczona ilość rowerów i sprzętu każdej maści. Hoże dziewoje zapraszały tu i ówdzie, Shimano wjechało sobie tirem i przywiozło rower Sagana, a Kross zorganizował spotkanie z mistrzynią świata w MTB XCO. Co jeszcze działo się na Kielce Bike-Expo?

Jestem w kolarskim niebie! No prawie…

Na targach, TYCH TARGACH, znalazłem się po raz pierwszy. Dumie krocząc z zaproszeniem w dłoni dotarłem do okienka, przy którym musiałem wypełnić stosowny formularz. W zamian otrzymałem magiczną przepustkę z podpisem „zwiedzający”. No fajnie. Za szklanymi drzwiami raczej nie spodziewałem się imprezy, jak na Ibizie, gdzie hostessy będą wręczać powitalnego drinka z palemką, a rowery będą tylko dodatkiem do całej aranżacji. Miałem też nadzieję, że zobaczę coś więcej niż smutną wizualizację katalogów, przypominającą muzealną wystawę.

Gravel, przełaj i e-bike. Lista przebojów sezonu 2018?

W tym ostatnim przypadku – oby nie!!! Zdecydowanie należę do konserwatywnego obozu, uważającego, że rower to pojazd napędzany siłą mięśni. Tyle w temacie. I o ile rozkwit popularności miejskich elektryków jestem w stanie sobie wytłumaczyć tym, że są one fajnym rozwiązaniem dla osób starszych, czy mniej sprawnych fizycznie, to już kupowanie roweru MTB z doczepionym silnikiem, w mojej opinii, świadczy tylko nieopisanym lenistwie osoby wydającej na niego pieniądze. Cóż, mimo wszystko popyt napędza podaż, a efekty najlepiej da się zauważyć na kieleckim Bike-Expo i ogromnym przyroście wszelkiej maści elektryków na stoiskach poszczególnych producentów.

rower e-bke romet elektryczny mtb

Złoty Gra(al)vel…

Co do graveli, cytując klasyka: sprzedają się jak zupa. Dość oczywiste było, że skoro w mijającym sezonie (te początkowo sceptycznie przyjmowane rowery) mocno dofinansowały skarbonki producentów, w katalogach na kolejny rok pojawi się w co najmniej po kilka propozycji więcej. To „nie-wiadomo-co-i-na-co-komu-potrzebne” stało się idealną opcją alternatywną dla całej rzeszy szosowców. Bo zakładając, że ma się jednak ograniczony budżet (co jak wiadomo w przypadku bycia amatorem kolarstwa szosowego nie jest wskazane) i przez poprzednie zimy trzeba było uciekać z trenażera na popularnego górala, bo brak sześciu innych rowerów, z których jeden można było przeznaczyć na tyranie go po błocie i soli trochę przeszkadzał, to teraz nagle kolegów olśniło i każdy zainwestował w zimowy zamiennik swojej wygłaskanej piękności. Oczywiście ja tu nie jestem lepszy, bo szczęśliwie przyłączyłem się do szacownego grona, ale o tym następnym razem.

rower scott adict 30 disc gravel 2018

Tańsze i droższe gravele, przełaje, przełajo-gwavele, szoso-przełaje i przełajo-szosy pojawiły się u niemal wszystkich szanujących się producentów rowerów na każdą okoliczność. Na tym polu największym zaskoczeniem kieleckich targów jest dla mnie Romet. Nasz polski, narodowy, z tradycjami sięgającymi głębokiej komuny, producent rowerów z Bydgoszczy, walczący o klientów budżetowych z Przasnyskim potentatem, zaproponował małe cudo, które enigmatycznie nazwał NYK. W mojej opinii jeden z najlepszych graveli, jakie do tej pory widziałem. Ta 9-cio kilogramowa piękność dostała karbonową ramę, napęd Sram Apex 11, hydrauliczne hamulce tarczowe, kompletne kółka DT Swiss C1800 Simple Disc i sensowne komponenty Fizk. Zdecydowanie jest na czym zawiesić oko. Podobnie zresztą stwierdziło jury nagród Bike Award, przyznając NYKowi pierwsze miejsce w kategorii designu. Co Kross na to? Nic. Ani pół roweru szosopodobnego z kierownicą w baranka i grubszymi oponami. Trochę szkoda, bo patrząc na najwyższy model Vento (o którym za chwilę) można było mieć nadzieję na odrobienie lekcji z poprzednich sezonów.

Jako kolejna, choć może już bardziej „petardka”, niż petarda, zapowiada się Accent Feral i zupełnie nowa, karbonowa wersja popularnego w poprzednich sezonach roweru CX-ONE. Wśród propozycji z wyższej półki na dużą uwagę zasługiwać będą Sott Adict Gravel 30 Disc i Fuji Altamira CX 1.1.

rower przełaj fuji targi kielce bike-expo

Szosy i inne kolarzówki.

Ci, którzy liczyli na bliższe spotkanie z nowymi zabawkami od Pinarello, Treka, Gianta i Specializeda niestety musieli obejść się smakiem, bo wspomniani nie wysłali do Kielc swoich przedstawicieli. Shiamno, chyba w ramach nagrody pocieszania, przywiozło w swoim niebieskim tirze egzemplarze maszyn Sagana i Dumoulina, no ale przecież nie była to kolekcja 2018! Scott i Fuji były więc tak naprawdę jedynymi wielkimi markami, które zaprezentowały na Bike-Expo bardziej pokaźną kolekcję, nie zapominając o rowerach z półki „i tak w życiu go sobie nie kupię, ale fajnie jest popatrzeć” 😉 Wiele westchnień wywoływał Scott Plasma w wersji RC, dostępny już za jedyne 29 999, choć wcale nie był on najdroższym przedstawicielem swojego gatunku.

scott plasma 2018 rower triatlonowy

Foil RC 2018

W stajni Scotta bardzo zastanawiał mnie inny okaz. Nowy Foil może nie spowodował silnego upadku szczęki na podłogę, ale trzeba powiedzieć, że Pro Tourowa wersja, mimo tarczówek, robi naprawdę dobre wrażenie. Nieunikniona przyszłość zawodowego i amatorskiego peletonu co raz mocniej wpisuje się w krajobraz każdej marki. Z Foilem tarczówki na pewno się nie gryzą. Poza tym drobnym detalem i nieco zmienioną kolorystką rower nie różni się od tegorocznej wersji. I dobrze, bo po co na siłę szukać na ten moment nie potrzebnych innowacji.

rower scott foil 10 2018 targi kielce

Fuji SL 1.1 – skromny rower z charakterem.

W mojej opinii jedna z najładniejszych szosowych propozycji przyszłego sezonu. Żeby mieć tylko dla siebie tę śliczną niewiastę wystarczy dysponować skromnym budżetem w wysokości nie całych 34 tysięcy złotych. W zamian otrzymamy sprzęt, który po każdym treningu/wyścigu można wieszać w ramce, a jego zdjęciami zasypywać wszystkie internety świata. Rower pozbawiony niemal wszystkich wystających elementów jest niezwykle spójny, a przy okazji nieprzeciętnie lekki (6,33 kg!). Jazda testowa niestety nie była możliwa 🙁

fuji sl 1.1 2018 bike-expo kielce

Na koniec jeszcze tylko dwie perełki. Pierwsza to Kross Vento TE. OK, stoisko Krossa było ogromne i znajdowało się przy głównym wejściu, więc chcąc, nie chcąc każdy musiał się o nie potknąć, ale… Wychowany na naszej, polskiej ziemi producent, słynący głównie z rowerów budżetowych, opierający się generalnie o segment MTB, pochwalił się niezwykle udaną szosą. W końcu, chciało by się powiedzieć, bo mimo już wieloletniego doświadczenia, wcześniejsze szosówki klasy premium nie cieszyły się szczególnym uznaniem w środowisku. Vento TE wygląda naprawdę dobrze. Waży może ciut więcej, niż powinno, ale to chyba jego jedyny mankament. Koła, osprzęt i wszystkie komponenty są przemyślane i dobrze zestawione. Cena też nie zabija, więc tylko mieć nadzieję, że podczas wiosennych treningów co raz częściej będziemy mijać kolegów kolarzy na maszynie od polskiego producenta.

kross vento te bike-expo 2017

Ostatnia z wyróżnionych przeze mnie dam pozostaje na razie wielką tajemnicą Accenta. Wiadomo, że będzie dość budżetową (jak na rower klasy premium) propozycją. Zbudowana na pierwszej w historii firmy karbonowej ramie. Na targach pokazana na kołach od Vittorii, ale docelowo ma toczyć się obręczach z logo Accent. Dla zwieńczenia całości grupa Sram Force. Cena? Ta na zdjęciu dotyczy innego roweru. Podobno ma być niewiele ponad 12 tysięcy. Tyle na razie wiadomo. Kiedy rower wejdzie do sprzedaży? Tego nikt nie wie. Jeśli jednak już w tym sezonie to może poważnie namieszać. Cóż zrobić, trzeba poczekać.

targi kielce accent karbonowa rama 2018

Targi, targi i po targach.

Bike-Expo. Dla jednych zachwycające, dla innych z lekka już nudne wydarzenie. Głównie jest to chyba uzależniane od częstotliwości wizyt na przestrzeni ostatnich lat. Branża rowerowa z każdym rokiem ma do zaoferowania sporo nowości, jest jednak mocno przewidywalna. Mimo tego co roku prezentacja nowej kolekcji wywołuje delikatny dreszczyk emocji. Na pewno miło patrzeć na poszerzającą się ofertę ogólnie pojętego segmentu rowerów szosowych, które co raz częściej zastępują amortyzowane maszyny do jesienno-zimowych treningów. Z drugiej strony trochę przeraża zmasowany atak unowocześnionych motorowerów, ale o gustach podobno nie wypada dyskutować.

Podsumowując. Nie mam porównania z poprzednimi edycjami, więc ciężko wysnuć jakieś lotne wnioski. Na pewno dobrze, że taka impreza się odbywa. Dla zwykłych śmiertelników jedna z niewielu okazji, żeby w jednym miejscu zobaczyć na żywo tak ogromną ilość rowerów, do których można sobie tylko powzdychać. Na targach zyskują głównie mali przedsiębiorcy, którym dają one możliwość do poszerzenia listy swoich kontaktów, dla marek już znanych są okazją do pokazania się szerszej widowni, a dla największych… ich zbyt wielu nie było 😉 Ważne, że atmosfera była przyjemna, rowery ładne, a dziewczyny urodziwe.

Pin It on Pinterest

Share This