Jakie pedały do roweru szosowego? Najlepiej lekkie, wytrzymałe i w rozsądnej cenie. Jasne, że inne rzeczy będą dla Ciebie ważne jeśli dopiero zaczynasz, a inne jeśli już od dawna trenujesz. Dobre pedały to jednak absolutna podstawa udanych treningów i wyścigów. Na jakie modele warto zwrócić uwagę wybierając pedały szosowe ze średniej półki?

Wyzwanie, które musiałem podjąć kilka tygodni temu. Do tej pory używałem Look-ów Pinarello (tej starszej generacji), kupiłem używane, bardzo tanio, miały być tylko na chwilę, a dzielnie służyły mi przez prawie rok. Wcześniej były też Looki – Keo (zajechałem w nich łożyska), a przed nimi najpopularniejsze na świecie Shimano PD-R540. Teraz nadszedł czas na coś bardziej sensownego, lżejszego i, mam nadzieję, przyszłościowego. Założony budżet – do 350 zł, no może kilka groszy więcej, jak trafi się jakaś mega okazja 😉

Przekopując internet trafiłem na kilka ciekawych propozycji, które przedstawiam, żebyście nie musieli tracić kilku godzin na podobne poszukiwania. Na początek jednak krótkie wprowadzenie dla początkujących miłośników kolarstwa szosowego.

Krótka historia pedałów zatrzaskowych.

Choć dziś na tym polu bezapelacyjnie króluje Shimano, to całe zamieszanie z systemem pedałów zatrzaskowych rozpoczęło już kilka ładnych lat wcześniej w oddalonej od Japonii o 9.860 km Francji. Wszystko przez pana o nazwisku Look, który do tej pory zajmując się produkcją zapięć narciarskich opatentował w roku 1983 system przeznaczony dla kolarzy. W zasadzie nie różnił się on od tego, który stosujemy dzisiaj. Plastikowy blok przykręcony do podeszwy buta przytrzymywany był przez specjalną płytkę i dociskany przez sprężynę. Ruch stopy w prawo lub w lewo powodował uwolnienie buta. Wbrew pozorom wynalazek odbierany był początkowo dość sceptycznie. Dopiero po dwóch latach od wprowadzenia w szeroki świat zatrzaski zaczęły zyskiwać popularność. Byli też tacy, którzy o wiele dłużej nie mogli się do nich przekonać. Chyba najsłynniejszym przykładem jest Sean Kelly, który wygrywając w 1992 klasyk Mediolan-San Remo musiał budzić już sporą sensację startując w noskach. Po więcej szczegółów dotyczących wypierania rzemyków z wyposażenia i świadomości kolarzy odsyłam do bardzo interesującego tekstu Rewolucja francuska, w którym autor szczegółowo opisuje cały proces.

Czym różnią się pedały szosowe od górskich?

Ogólnie rzecz biorąc… wszystkim, poza tym, że jedne i drugie służą do jazdy na rowerze i wpina się w nie blok łączący pedał z butem.

Podstawowa i najbardziej zauważalna różnica to wielkość platformy. W pedałach szosowych jest ona znacznie większa. Tutaj ta wielkość także ma znaczenie. Obszerniejsze rozmiary platformy dają większe możliwości – lepsze, bardziej efektywne przenoszenie siły z każdego obrotu korbą na napęd, co jest szczególnie odczuwalne na podjazdach, ale i nie obojętne na zjazdach, gdzie pewniejsze podparcie stóp pozwala łatwiej panować nad rowerem.

Kolejna różnica to możliwość wpięcia buta tylko z jednej strony platformy. Głównie chodzi tu o oszczędność wagi, ale też praktycznie zastosowanie tego systemu. W jeździe szosowej raczej rzadko musimy wypinać nogę, a jeśli już to robimy to zazwyczaj mamy też później czas na jej wpięcie (np. ruszając ze świateł). W rowerach górskich schodzi się z roweru zdecydowanie częściej, zwłaszcza podczas jazdy w bardzo ciężkim terenie, a „wskakiwanie” w pedały ma większe szanse powodzenia, kiedy otwory są po dwóch stronach.

Tyle pokrótce z praktycznego punktu widzenia. Technicznie oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie w założeniu pedałów MTB do roweru szosowego, ale jak mówi zasada 34 świętego kodeksu kolarskiego THE RULES: 

Buty i pedały do jazdy na rowerze górskim mają swoje miejsce na rowerze górskim.

Koniec, kropka i nie ma dyskusji 😉

Pedały szosowe do 350 zł

350 za pedały do szosy to dużo czy mało? Zależy na czym Ci zależy. Każdy, kto już jakiś czas jeździ na szosie doskonale wie, że rozstrzał cenowy jest tu ogromny, a za teoretyczne takie same rzeczy można wydać kilkadziesiąt złotych, a można kilkaset i więcej. W wyglądzie często nie będzie drastycznej różnicy, ale w jakość i owszem. Nie inaczej jest oczywiście z pedałami. Podstawowe modele zatrzaskowych zaczynają się od magicznej kwoty 99,99 zł. Za, mimo wszystko, nie całą stówkę możesz dostać np. średnio przekonywujące pedały Kross Hurried lub całkowicie odpustowo wyglądające B’TWIN 100. Szczerze mówiąc do wyznaczonej przeze mnie kwoty można znaleźć dziesiątki różnych propozycji. Celując jednak bardziej w górną granicę skupiłem się na 3, moim zdaniem, najbardziej konkurencyjnych i wartych uwagi modelach.

Shimano PD-5800 Carbon

Na pierwszy ogień klasyka gatunku, czyli znane i lubiane Shimano. PD-5800 Carbon w zasadzie nie różni się wizualnie od bardziej zaawansowanych modeli DURA-ACE i ULTEGRA. Pod względem technicznym oferują:pedały szosowe Shimano PD-5800 Carbon

  • Konstrukcję korpusu z kompozytu włókna węglowego

  • Szeroką platformę (dla maksymalnego przekazywania siły z każdego obrotu)

  • Wytrzymałą, wymienną płytkę ze stali nierdzewnej, która mam ograniczać ich zużycie

  • Szeroko rozmieszczone łożyska dla stabilnego rozkładu obciążeń

  • Bloki Shimano SM-SH11

  • Waga: 285 g

Cena: 335 złotych w większości sklepów internetowych.
Całkiem przyzwoita propozycja. Popytałem znajomych, poszukałem opinii w internecie i wstępnie byłem bardzo zainteresowany. Jak na karbonowe (przynajmniej częściowo) całkiem dużo ważą, ale zbierają raczej pozytywne recenzje. Nie łapią żadnych luzów i są bardzo wytrzymałe. Jedyny mankament to łożyska, które jeśli padną, raczej zmuszają do wymiany pedałów na nowe. Na pewno jednak nie stanie się to po roku czy dwóch, a do tego czasu i tak wyjdzie lepszy model, który koniecznie trzeba będzie mieć 😉

Look Keo 2 Max

Na każdej stronie, gdzie są dostępne, możemy przeczytać ten sam, dość enigmatyczny opis. Tak więc: zwiększona wydajność i komfort dzięki wytrzymałej, nierdzewnej i kwasoodpornej płytce (też się zastanawiasz w jakich okolicznościach, jadąc na rowerze, mamy kontakt z kwasem?), która została umieszczona w miejscu styku bloku z pedałem co spowodowało zwiększenie o 12 % powierzchni styku z blokiem.

Charakterystyka techniczna:

  • pedały szosowe look keos 2 maxmateriał: kompozyt z włóknami węglowymi wszczepionymi w korpus

  • łożyskowanie: 2 łożyska kulkowe, 1 maszynowe

  • oś: stal

  • nierdzewna, kwasoodporna płytka w miejscu kontaktu bloku z pedałem

  • bloki (oczywiście w zestawie) pokryte gumową, antypoślizgową warstwą

  • waga: 260 g.

Niestety nikt, z pytanych przeze mnie znajomych, nie używa tego modelu. Opnie na forach raczej skromne, ale pochlebne. Mimo moich wcześniejszych przygód ze starszą wersją KEO dziś pewnie bym się na nie zdecydował. Głównie z powodu ceny, bo w niektórych sklepach pojawiły się na nie fajne promocje i spadły z 330 do nawet 260 złotych, co wygląda naprawdę kusząco.

Xpedo Thrust XRF10NC

Marka, o której wiedziałem wcześniej mniej więcej tyle, co… o buzkaszi 😉 Używam ich trzeci tydzień i jak na razie nie mogę powiedzieć złego słowa. Kupiłem w zasadzie po namowach kolegi, który w rowerze zjazdowym od lat używa pedałów tej firmy. Na forach internetowych cieszą się bardzo pozytywnymi opiniami, a ich specyfikacja techniczna też jest mocno zachęcająca:pedały szosowe Xpedo Thrust XRF10NC

  • korpus wykonany w technologii NEP Injection-Molded (wtryskowego formowania, które zwiększa trwałość plastiku)

  • oś wykonana ze stali Cr-Mo (opatentowany przez Amerykanów stop stali należący do najbardziej wytrzymałych mieszanek)

  • łożyska: maszynowe

  • w komplecie 2 pary bloków (luz 0 i 6 stopni)

  • waga: 220 g (zakładam, że moja waga kuchenna nie była w zmowie z producentem, bo pokazała taką samą wartość)

Dla porównania karbonowe Dura Ace PD-R9100 ważą 228 gram, a kosztują jedyne 799 złotych. Oszczędzając więc prawie 5 stów mam, co by nie mówić, lżejsze pedały 😉 Ciekawy jestem ich wytrzymałości i tego, jak będą się sprawdzać po dłuższym użytkowaniu. Test bojowy przeszły i bardzo dobrze zdały podczas drugiego etapu Podhale Tour. Ciekawą rzeczą jest też to, że bez trudu można dostać do nich wszystkie części zamienne, ale zakup np. nowych łożysk jest porównywalnym wydatkiem z nowymi pedałami. Ostatnia kwestia to oczywiście cena. Na stronie sbike.pl udało mi się je zdobyć za 309 złotych. Dziś widzę, że podskoczyły do 329, ale mimo tego uważam, że to najlepsze pedały szosowe w tej cenie.

 

Pin It on Pinterest

Share This