Okulary rowerowe. Chronią oczy przed słońcem, deszczem, pyłem, małymi kamieniami czy owadami. Element garderobo-wyposażenia z jednej strony stosowany praktycznie przez wszystkich rowerzystów, z drugiej traktowany przez dużą część braci kolarskiej trochę po macoszemu. Niby każdy używa, bez względu na to czy jest zapalonym pro-amatorem czy niedzielnym turystą. Niestety mało kto tak naprawdę zwraca uwagę na ich jakość. Jasne, jeśli spędzasz na rowerze kilka godzin w tygodniu raczej nie potrzebujesz sprzętu konstruowanego przez NASA. Jeśli jednak jest to kilka godzin dziennie warto pomyśleć o okularach z nieco wyższej półki.

Okulary rowerowe Rudy Project Defender Photochromic. Dlaczego tak późno?!

Zacznijmy od tekstu źródłowego.

Okulary Rudy Project Defender inspirowane są ponad 30-letnią sportową tradycją. Defender łączy wyścigowy charakter z najnowszą technologią, aby zapewnić niezrównany komfort dla profesjonalistów i amatorów sportu. Regulowane noski i zauszniki, szerokie pole widzenia, ochronne oprawki i wentylacja Power Flow sprawia, że Defender jest wyjątkowo bezpieczny i wygodny.

I co z tego wynika? W zasadzie to nie wiele. Dopóki nie zabierzesz ich na rower.

Włoska robota.

Może nie są opakowane w dębowe pudełko, które jak otwierasz włącza się melodyjka z “Ojca Chrzestnego”. Solidnie i estetycznie zabezpieczone w futurystycznym plastikowym pokrowcu. Do tego aksamitny woreczek i instrukcja obsługi. Wymienić można w nich właściwie wszystko. Każdy element, od szkieł po zauszniki jest demontowalny i występuje w kilku opcjach kolorystycznych.

okulary rowerowe rudy project defender Photochromic-minokulary rowerowe rudy project defender Photochromic-min

Jedne szkła na każde warunki.

Magia. Choć w zasadzie fizyka… O właściwościach szkieł z fotochromem słyszał chyba każdy, kto miał do czynienia z okularami korekcyjnymi. W świecie sportu też nie są nowością, ale na pewno są znacznie mniej popularne. W największym uproszczeniu szkła fotochromowe są “inteligentne” i dostosowują poziom przyciemnienia do intensywności światła. Przyciemniają się, gdy słońce świeci mocniej, rozjaśniają, kiedy robi się ciemniej. Oczywiście nie wydarza się to od razu. Potrzeba kilku sekund, żeby szkła zareagowały, ale w przypadku kolarstwa szosowego w żadnym stopniu to nie przeszkadza.

Mega dobrze sprawdza się to, kiedy np. wychodzisz na trening o 6:27 rano i jest jeszcze mgła. Wiesz, że później wyjdzie słońce, ale żeby nie mieć wrażenia, że przez pół treningu jedziesz po ciemku, bez oświetlenia do tej pory musiałeś zakładać białe lub pomarańczowe szkła, a później cierpieć. Podobnie na popołudniowych treningach, kiedy zachodzące słońce mocno oślepia i nijak nie da rady wziąć innych szkieł niż czarne, ale w którymś momencie nastaje ciemność i trzeba grzecznie schować okulary do kieszonki na plecach. Z fotochromami takich problemów po prostu nie ma.

okulary rowerowe rudy project defender Photochromic 3.0-min

O co chodzi z tymi okularami?

Nie wiem czy te okulary nie są wymyślone przez tych samych ludzi, którzy tworzą Teslę, albo piszą scenariusze do Avengersów, ale jest w nich więcej technologii niż w niejednym samochodzie jeżdżącym po naszych ulicach.

Zacznę od tego, że nie paruja. Naprawdę nie parują. Odpowiedzialny za to ma być system PowerFlow, który dzięki 16 otworom wentylacyjnym, umieszczonym na końcówkach zauszników, w dolnej części oprawki i na soczewce, poprawia cyrkulację powietrza. Działa.

Soczewki. Autorska technologia Rudy Project nazwana tajemniczo ImpactX® ma gwarantować soczewkom niezniszczalność przez cały czas użytkowania. I faktycznie. Soczewki wyginają się w każdą stronę (po wyjęciu z oprawki), ale złamać je ciężko 😉 Po drobnych kamyczkach wylatujących spod kół samochodów też nie zostają ślady. W innych okolicznościach również mają wytrzymać, a przede wszystkim nie zrobić krzywdy, ale mam nadzieję tego nie sprawdzać…

Co do ich optyki. Jak pisze producent: Ich półsztywne właściwości molekularne zapewniają unikalne zarządzanie światłem i niezrównaną ochronę oczu przed promieniami słonecznymi i elementami atmosferycznymi. Tłumacząc na polski – w każdych warunkach sprawdzają się rewelacyjnie. Niezależnie od pogody zwiększają kontrast, poprawia ostrość i głębię widzenia. Nawet po kilku godzinach jazdy w żaden sposób nie męczą oczu. Fotochromowe Defendery dostępne są w pięciu opcjach. Ja mam czarne z laserową powłoką lustrzaną, w mojej opinii są najbardziej naturalne.

okulary rowerowe rudy project defender Photochromic 1.0-min

Używam okularów Rudy Project Defender Photochromic od ponad miesiąca. Przejechałem w nich jakieś 70 godzin katując je już chyba w każdych warunkach (ok, poza jazdą w śnieżycy) i ja się pytam dlaczego tak późno na nie trafiłem?!? Z kilkoma markami i z różnymi rodzajami szkieł miałem już w swoim rowerowym życiu do czynienia. Dobra, żadne nie były wyposażone w fotochrom, ale tu nie tylko o niego chodzi. Optyka tych szkieł jest niesamowita, pole widzenia w żaden sposób nie ograniczone, a po kilku sekundach jazdy w zasadzie zapominam, że je mam. Ustawiania nosków i zauszników nie przestawiają się nawet po kilku godzinach jazdy.

okulary rowerowe rudy project defender Photochromic 2.0-minokulary rowerowe rudy project defender Photochromic 2.0-min

Okulary rowerowe Rudy Project Defender Photochromic – czy warto?

Moim zdaniem zdecydowanie tak. Jeśli dużo jeździsz, nie boisz się różnych warunków i nie chcesz kolejny raz się zawieść. Co prawda nie zyskasz dzięki nim 20-tu watów i nie przybędzie Ci komów na Stravie. Biorąc jednak pod uwagę, że kupujesz okulary, w których w zasadzie nie jesteś w stanie rozwalić szkieł, oferujące super optykę, realne nieparujące i dopasowujące się do Twojej twarzy w każdy możliwy sposób inwestujesz w ten mityczny święty spokój.

Pin It on Pinterest

Share This