Najbardziej ulubiona pora roku kolarzy co raz mocniej zaznacza swoją obecność. W końcu treningi można przenieść spod strzech na szosy, a samo ubieranie się przed wyjściem na rower nie będzie zajmować więcej, niż jazda 😉 Dla tych, którzy mają ustalone plany treningowe i już dawno obrane cele na ten sezon okres przygotowawczy właściwie zaczyna się powoli kończyć. Co jednak z kolarzami mniej doświadczonymi? Przedstawiam kilka porad, które jeśli już nie w tym roku, na pewno przydadzą się w przyszłym.

Kolarzu! Nie daj się zaskoczyć wiośnie.

Powszechnie wiadomo, że zima lubi zaskakiwać drogowców. Czasem niestety też się zdarza, że wiosna zaskakuje kolarzy. Zapadnie w sen zimowy nie jest najlepszą metodą, zwłaszcza, jeśli chcesz się rozwijać i poprawiać wyniki z ubiegłego roku. Wiadomo, że w zimie ciemno i zimo i motywacji do treningów też za bardzo nie ma. Ale, parafrazując zdanie z kodeksu kolarskiego, treningi przy ładnej pogodzie zarezerwowane są tylko na niedzielne popołudnia i jazdę szerokimi bulwarami.

Dobrze przepracowana zima to gwarancja udanego sezonu. Co więc TY zrobiłeś od zakończenia poprzedniego???

trening kolarski w zimie

Co robić zimą, żeby zadbać o ciężko wypracowaną formę i dobrze przygotować się do wiosny?

Pracować i odpoczywać. Końcówka jesieni i początek zimy to czas roztrenowania, czyli właśnie pracowitego odpoczynku. 2,3, albo cztery tygodnie. Tyle, żeby ciało zupełnie odpoczęło po zakończonym początkiem listopada sezonie, a głowa zdążyła się stęsknić za ciągłą aktywnością. Wiele osób zaleca w tym czasie zupełne ostawienie roweru i zastąpienie go innymi formami aktywności. Jakimi?

Ilu specjalistów, tyle opinii. Metod jest wiele, ale w każdym przypadku potwierdzi się to, że jakakolwiek forma aktywności fizycznej jest lepsza niż żadna, a więc:

  • Basen, jeśli umiesz pływać 😉 rewelacyjna, ogólnorozwojowa dyscyplina sportu. Bardzo chwalona i często wybierana przez wielu moich znajomych, dla mnie niestety znana tylko w teorii, bo jakoś nigdy nie było mi po drodze z nauką pływania.

  • Crosfit. Treningi całego ciała to bardzo dobry sposób na przepracowanie zimy. W zasadzie nie tylko zimy, ale także, jako uzupełnienie treningów w sezonie. Kolarze, zwłaszcza amatorzy, bardzo często zaniedbują pracę nad partiami mięśni, które teoretycznie nie pomagają w jeździe na rowerze. Nie jest to jednak do końca dobra praktyka. Przeglądając kiedyś meandry internetów znalazłem bardzo ciekawy wywiad z multidyscyplinarnym trenerem, który udziela wielu przydatnych porad na temat pozytywnego wpływu uzupełnienia, albo i nawet zamiany części treningów stricte kolarskich na rzecz właśnie crosfitu. W wolnym czasie warto posłuchać. http://www.cda.pl/video/93931592

  • Narty/snowboard, czyli jak najbardziej trening nóg, dolnych partii mięśni brzucha, ale i ramiona w przypadku dwóch desek mają co robić.

  • Łyżwy. Na niedzielne popołudnie ze znajomymi, albo indywidualną wyprawę, żeby mocno potrenować. Łyżwiarze traktują rower, jako najlepsze uzupełnienie swoich treningów. Skoro u nich działa, to w drugą stronę zapewne też przynosi efekty.

    zimowe przygotowania do sezonu kolarskiego

Czy cokolwiek innego co lubisz robić. Moja zima była w tym roku dość mocno napięta, więc spektakularnymi osiągnięciami nie mogę się pochwalić. Mogę jednak potwierdzić, że w mieszkaniu też da się z powodzeniem trenować, więc wymówki, typu „nie miałem czasu” są raczej nie na miejscu. Bo skoro przez całe lato masz czas to nagle w zimie go zaczyna brakować? Wracając jednak do treningów w mieszkaniu. Nie jest to co prawda najciekawsza opcja, ale jeśli nie da się inaczej, to trzeba sobie radzić. Długie godziny spędzone na trenażerze i spora ilość ćwiczeń bardziej ogólnych dały nie najgorszy efekt. Teraz, kiedy pogoda staje się coraz bardziej sprzyjająca, czas na robienie bazy w warunkach, powiedzmy, naturalnych.

Pin It on Pinterest

Share This